Siemacie !
Znowu mnie tu trochuu nie było. Kompletnie nie miałam kiedy napisać. Ale piszę bo muszę się kurwa wyżyć bo już dłużej nie mogę.
Nie umiem już dłużej żyć za tą maską. Chce być sobą. Ale zastanawiam się czy jeszcze potrafię być sobą.
Wszystko mnie dobija. Jest mi źle. Czuje się zła na siebie i na świat. Nie wiem dlaczego. Po prostu tak czuje.
Mam zajebistą ochotę sobie potańczyć. Wczuć się w mój zajebisty hip-hop. Ale uświadamiam sobie że nawet nie umiem go tańczyć bo nigdy nie chodziłam na lekcje, a tak bardzoo bym chciała. Bo wiem że wykorzystałabym to w przyszłości. Ale rodzice się tym nie interesują. Oni zwracają uwagę tylko na to co najbardziej nie potrzeba i to co nie powinno ich interesować.
Żyje za maską grzecznej, dobrze ułożonej dziewczyny, z dobrego domu, bez problemów w życiu, żyje jako przeciętny człowiek. A tak na prawdę jest całkowicie inaczej.
Mam ojca który mam mnie w dupie. Matke alkoholiczkę. Jestem Biseksualna i podniecają mnie dziewczyny. Nie jestem zwykłym szarym człowiek. Jestem metalem, może nie zawsze z wyglądu ale w środku jestem nim od urodzenia. Udaje niedostępną, nieczułą i nie przejmującą się za bardzo życiem i innymi. Ale na prawdę taka nie jestem. Jestem bardzo delikatna, czuła, przejmuje się wszystkim. 'Udaje' taką bo nie chce żeby ludzie mnie ranili. Nie chce przywiązywać do tego wagi bo mam dość tego bólu. Za dużo ludzi mi już go zadało w moim króciutkim życiu.
" Ryj nie szklanka, nie zbije się. Ale blizny pozostają. "
Popieram to powiedzenie wyżej. Blizn na ciele też trochę mam.. Od nie tolerancyjnych ludzi. Ale więcej tych blizn mam na psychice. Ludzie to najgorsze bestie jaką istnieją.
Powie mi ktoś czy mogę wymienić swoje serce na nowe ? Bo moje obecne jest takie bardzo zranione, dziurawe i zużyte.
Wiem że nie powinnam o tym myśleć ale ostatnio się zastanawiam jak jest po drugiej stronie ?
Może źle, może dobrze. Nie wiem. I mimo moich myśli nie chce jeszcze tego sprawdzać. Dużo rzeczy mnie tu trzyma, mimo wszystko.. Wydaje mi się że dobrze bo jednak chce przeżyć to życie i zobaczyć jak będzie. Mimo wiedzy że sobie nie poradzę w puźniejszym życiu.
Moja przyjaciółka się mnie ostatnio zapytała czego się boje. Powiedziałam że nie wiem. Ta Marta którą wszyscy 'znają' powiedziała by że nie boi się niczego. A wydaje mi się że boje się wszystkiego po kolei. A chyba najbardziej nie tolerancji, odrzucenia, samotności.
Sama nie wiem co już mam ze sobą zrobić. Jak narazie zatapiam się w czarnych łzach i polskim rapie.
Mam ochotę uciec. Gdzieś daleko. Bez zamartwiania się. Pojechać jak najdalej, nie przejmując się rodzicami którzy tak bardzo ograniczają. I przejść się samotnie nocą po jakimś ładnym, dużym parku z słuchawkami na uszach.
Kocham noc bo ona mnie zawsze obejmuje kiedy jest źle. Sama siebie nie rozumiem. W nocy potrafię płakać, źle się czuć, myśleć co jest po drugiej stronie, a rano, tuż na drugi dzień mieć zajebisty humor, cieszyć się i śmiać. Może to ta moja maska działa już tak automatycznie. ? Albo po prostu taka jestem, może jestem po prostu taką egoistką ? Nie wiem, na prawdę nie wiem.
Może ja po prostu śnie. ? Chciałabym znać prawdę o samej sobie. Bo na prawdzie mi zależy.
Teraz już nawet nie wiem czy chce mieć przy sobie moją kochaną przyjaciółkę i żebym milczała razem ze mną ale po prostu siedziała i mnie przytuliła. Czy wole siedzieć w samotności słuchając muzyki i tonąc w łzach.
Po prostu błądzę w labiryncie uczuć z którego nie ma wyjścia ...
" Jam jest upadły anioł śmierci ze snów mojej królowej. Ze złamanym skrzydłem powoli spadam w przepaść łapiąc zimne powietrze i ocierając czarne łzy. "
nie zostawiaj mnie... prosze, nie zostawiaj mnie...
OdpowiedzUsuńnigdy... ;(